Samotność. Owszem dotknęła mnie. Jestem samotna pośród tłumu, który mnie otacza. Jestem samotną wyspą pośród oceanu.
Owszem mam rodzinę z którą spędzam dużo czasu, ale przecież nie może mi zastąpić kontaktu z innymi ludźmi, z rówieśnikami.
Owszem miło jest pójść z rodzeństwem czy rodzicami do kina czy spacer, ale nie przecież można?
Każdy przecież od czasu do czasu spotkać z kimś innym, po prostu zwyczajnie posiedzieć przy kawie, pójść na spacer czy po prostu się ponudzić w innym towarzystwie. Czy to tak dużo spotkać się na chodzi-ażby na godzinę czy wie i np. pochodzić razem po sklepach czy wspólnie pójść do kina czy teatru?
Może nie jest to dla niektórych zbyt ciekawy sposób spędzenia czasu, ale przecież nie każdy musi przepadać za imprezami, klubami i chlaniem do białego rana, a następnego dnia budzić się z wielkim bólem głowy i ledwie pamiętać co robiło się kilka godzin wcześniej. Ja osobiście nie należę do takich osób i nie otaczam się takimi.
Nie mam nic przeciwko alkoholowi, lecz w granicach rozsądku. Czasem jedno piwo, czy kieliszek czerwonego wina, ale nie od razu hektolitrami trunków i zachowywanie się jak zwierze. M.im. dlatego nie chodzę na imprezy z ludźmi z roku. Większość z nich szuka taniego sposobu uchlania się.

A może właśnie w tym tkwi mój problem? Zamiast chodzić na imprezy po klubach wole bibliotekę? Że wolę pochodzić po okolicy czy pozwiedzać miasto? Że w czasie okienek wole iść coś zjeść bo czeka mnie cały dzień poza domem i wole iść np. do baru mlecznego gdzie można kupić tani, ale smaczny obiad zamiast jakiegoś durnej, beznadziejnej zapiekani z budki na rogu po której robi się nie dobrze…….

A zapytacie gdzie reszta moich znajomych? Przecież musiałam jakoś funkcjonować przed pójściem na studia.
Owszem jest Sylwia, z którą znamy się od zawsze, ale nasze stosunki się jakoś rozluźniły i chyba jakoś chyba to co nas łączyło się już dawno wypaliło. A z Pamelą? Na początku jej studiów zaczęła się od nas oddalać jako pierwsza, ale nadal od czasu do czasu się spotykałyśmy, ale z czasem miała coraz mniej czasu, zajęta studiami i pracą. Z jednej strony się nie dziwie, często te nasze spotkania niewiele wnosiły, ale z drugiej czasem warto było się spotkać dla odnowienia kontaktów i czasem zdarzyło się że można było się dowiedzieć czegoś ciekawego.

No i Ania, choć z nią mam słaby kontakt. Obie zabiegane. A tym bardziej teraz gdy wyszła za mąż i urodziła dziecko, typowa matka polka. Owszem spotkać się od czasu do czasu kawę można, ale wspólne wyjazdy nie wchodzą w grę.

Poza nimi nie mam nikogo.

Owszem w szkole policealnej kolegowałam się z pewna dziewczyną, ale była to znajomość typowo szkolna bo nie spotykałyśmy się nigdzie więcej niż szkolna ławka. A po skończeniu szkoły nie kontaktowałyśmy się ze sobą, oprócz życzeń urodzinowych.

Więc mam bardzo niewielkie grono bliższych znajomych.

Zapomniałam wspomnieć o Magdzie, którą sama nie wiem jako kogo mam traktować; czy jako pobieżną znajomą czy zapowiedź czegoś więcej…
Bo jak na razie nasza znajomość stoi w miejscu, a momentami mam wrażenie że nawet się cofa.
Na samym początku nasze maile były dość regularne, z których wyszła propozycja spotkania. Spotkanie jak spotkanie, ogólnie rzecz biorąc nic nadzwyczajnego, przeciętne.
Ale z czasem stwierdziłam, że to była porażka. Porażka to może za duże słowo ale czasem zastanawiam się czy to po prostu nie było za wcześnie na spotkanie.

Od naszego ostatniego a zarazem pierwszego spotkania minęło już trochę czasu. Z pisania maili przeszliśmy na pisanie na gg, co było chyba błędem. Choć na początku myślałam że ma kilka plusów. Jakich?
Po pierwsze: aby od czasu do czasu pogadać na gadu jest całkiem dobre, gdy, ma możliwości spotkania w realu lub gdy nie ma się kasy na koncie telefonu komórkowego
Po drugie: Różni się tym od maili tym, że nie musisz czekać nie wiadomo ile na odpowiedź, po prostu od razu wyświetla się na monitorze.

Ale w tym przypadku się nie sprawdziło bo obie na gadu jesteśmy rzadko i w dodatku na krótko, często się mijamy. A nawet jeśli jesteśmy w tym samym czasie, to nasze “rozmowy” się nie kleją. To ja głownie coś piszę , próbuje podtrzymać rozmowę poprzez wymyślanie nowych wątków lub zadając jakieś pytanie….

Więc sami rozumienie, że takiej znajomości nie wróże zbyt wiele, nie zawierzam i nie snuje planów na przyszłość.

Kategorie: Bez kategorii