Dawno tu nie zaglądałam, ale też powodu za bardzo nie było……
Czemu?
Bo u mnie nic się nie dzieje, coraz bardziej pogrążam się w depresji…. Coraz bardziej zamknęłam się na ludzi, a zauważyłam to przez ostatni tydzień kiedy to muszę brać udział w pracy w grupie nad pewnym projektem na zaliczenie.
Przez cały ten semestr pracuje sama, nie jestem z nikim w zespole na ćwiczeniach nawet jeśli istnieje możliwość pracy w zespołach 2-3 osobowych. Wynika to z tego, że ja jakoś już o to nie zabiegam…. Na początku było mi nawet jakoś głupio, że robię jakieś raporty czy zadania sama i chciałam to zmienić….. Ale wyszło jakoś że nie za bardzo mam na to wpływ…
Większość osób automatycznie tworzą się grupy, wynikając z zażyłości. Pozostają tylko pojedyncze osoby takie jak ja , czy Ania, Łukasz czy Michał czy jeszcze jakiś chłopak…..
Mężczyźni jakoś zawsze się dogadają między sobą i tworzą grupę…. Natomiast ja raz zaproponowałam Ani współpracę, ale delikatnie i taktownie mi odmówiła, mówiąc że chciałaby robić to sama….. Potem już więcej razy się nie narzucałam…..

W sumie czuje się trochę odrzucona przez grupę, wydaje mi się że do niej nie pasuje. Nie umiem z nimi normalnie rozmawiać, czuje że jestem dla nich (przynajmniej dla części z ich) obiektem do obgartywania i do wyśmiewania czy dowcipów….
Dla reszty jestem neutralna, jestem wstanie wymienić z nimi kilka zdań, ale żadnych bliższych kontaktów…

Dlatego coraz bardziej odechciewa się mi się chodzić na zajęcia, dziczeje i chyba pomału dostaje na łeb…. Nie dziwie się jak okaże się że mam jakąś chorobę psychiczną np. schizofrenie.

Kategorie: Bez kategorii