Już prawie koniec weekendu…. Nawet nie wiem kiedy mi minął czas…. Miałam iść na noc muzeum, która odbywała się w nocy z wczoraj na dziś… Byłam nawet bardzo zapalona aby iść.. ale jakoś na 2 godziny przed wyjściem zrezygnowałam w 100% procentach… Czemu?? Oczywiście samej nie chciało by mi się chodzić, ale z drugiej tego trochę żałuje…
Próbowałam wyciągnąć mamę, ale jakoś nie wyszło….

A co do mijającego tygodnia… Był to taki sobie tydzień…. W szkole nic się już nie dzieje ciekawego i pomału nie opłaca się już prawie chodzić.. Większość osób uważa, że będą przychodzić tylko po to aby pozaliczać zalęgłe pracę i po wpisy… Poniekąd mają racje bo sam nad tym myślałam…. A zwłaszcza gdy wymyślali nam nowy plan od początku maja.. A jest on beznadziejny…. Zamiast normalnie zaczynać o 8:40to zaczynamy chwile po 7.00 a ja żeby odjechać muszę wstać o 5.00

Byłyśmy we środę po wpisy do indeksu z praktyk, po zapomniałyśmy od razu ostatniego dnia o to poprosić… W sumie na samo hasło rzucone przez koleżankę jakoś mi się nie chciało ale od razu pomyślałam o pani E. , że może ją spotkam i porozmawiam… Umówimy się na jakaś kawę czy spacer… Ze dam jej swój numer… Że jakoś się “spikniemy”…
Ale los chciał inaczej… Nigdzie nam nie mignęła… Wiele osób spotykałyśmy, przez przepadek wychodzących z pokoi… Może jak bym była sam to zajrzałabym do bufetu, bo był to czas obiadu na który on często schodziła…
Jakoś nie mogę o tej kobiecie zapomnieć, ciągle mam ją przed oczami i myślę o niej, co się z nią gdzie, czy krzywda się jej nie dzieje…. Czy jest szczęśliwa…

Kategorie: Bez kategorii