Już prawie koniec długiego weekendu, a ja jak nic nie umiem jak umiałam…..
Chyba musiałam się odstresować po tych całych miesiącach stresu na uczelni.
A miałam takie ambitne plany że do wszystkiego się przygotuje…

Moja siostra próbowała mnie namówić na wyjazd gdziekolwiek np. nad morze, do Warszawy czy Krakowa. Już nawet uległam jej entuzjazmowi i chciałam jechać. Nawet mama podchwyciła naszą spontaniczność i zaczęłyśmy szukać coś na “szybcika” , tzw. noclegu i połączenia kolejowego.
Już nawet zadzwoniliśmy do kilku wybranych kwater prywatnych, nawet w jednym z nich zarezerwowałyśmy coś i następnego dnia miałyśmy być o 11.00 być nad morzem. Nawet zaczęliśmy szukać walizkę i plecak.
Jednak nasz zapał ugasiła prognoza prognozy, w której niestety nie była ona zadowalająca i musieliśmy zrezygnować.

Choć i tak podziwiam zapał i ochotę na wyjazd mojej matki, która swojego czasu bała się wielu rzeczy. Która wiele podobnych rzeczy przyjmowała z wielką rezerwą i zazwyczaj chłodziła mój entuzjazm.

Kategorie: Bez kategorii